Przeczytasz tekst w ok. 13 min.

„Chciałbym, żeby to ustne uzasadnienie wyroku, które zostało dzisiaj w Lublinie wydane, mogli usłyszeć wszyscy Polacy i zapoznać się z tym, co powiedział sędzia o tym, dlaczego skazuje Pawła Chojeckiego. Myślę, że mogą być tym nieco wstrząśnięci. Ten wyrok będzie miał wpływ na to, co w Polsce można mówić. Myślę, że nadchodzą czasy, gdy nie będzie można mówić tego, co się myśli” – powiedział obrońca pastora Pawła Chojeckiego mec. Andrzej Turczyn na antenie Telewizji Idź Pod Prąd. Zamieszczamy pełną treść dzisiejszego wyroku wydanego przez sędziego Sądu Okręgowego w Lublinie – Andrzeja Klimkowskiego.

„Wyrok w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej

Dnia 10 czerwca 2021 roku Sąd Okręgowy w Lublinie w czwartym wydziale karnym w składzie tu obecnym ustawowym po rozpoznaniu na rozprawie w dniach 31 marca, 28 kwietnia, 28 maja 2021 roku sprawy Pawła Chojeckiego, syna Sławomira i Henryki z domu Bimek, urodzonego 3 kwietnia 1963 roku w Lublinie, oskarżonego o to, że w okresie od dnia bliżej nieustalonego 2016 roku do dnia 24 lipca 2019 roku w Lublinie w krótkich odstępach czasu w wykonaniu z góry podjętego zamiaru publicznie znieważał osoby wyznania katolickiego z powodu ich przynależności wyznaniowej poprzez nazwanie ich słowami wulgarnymi, pogardliwymi i obraźliwymi, a nadto obrażał uczucia religijne innych osób, a mianowicie osób wyznania katolickiego, w tym Grzegorza Wysoka, Elżbiety Kowalskiej, Ines Fadhloun, Pawła Bieganowskiego, Radosława Patlewicza, Marka Mahaja, Adama Leksa, Bartłomieja Kiedrzynka, Michała Błaszczaka, Jakuba Zgierskiego i Tadeusza Pasztyki poprzez publiczne znieważanie przedmiotów czci religijnych, w tym sakramentów, Maryi, jako matki Boga, jak również publicznie znieważał naród polski i Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Andrzeja Dudę poprzez nazwanie ich słowami wulgarnymi, pogardliwymi i obraźliwymi oraz publicznie pochwalał wszczęcie i prowadzenie wojny napastniczej za pomocą wypowiadania i zamieszczania w telewizji internetowej o nazwie Idź Pod Prąd TV oraz na innych ogólnodostępnych internetowych kanałach publicystycznych ustalonych treści. To są przestępstwa z art. 257 Kodeksu karnego w zbiegu z art. 196 Kodeksu karnego w zbiegu z art. 133 Kodeksu karnego w zbiegu z art. 135, paragraf 2 i w zbiegu z art. 117, paragraf 3 Kodeksu karnego, w związku z art. 11, paragraf 2 Kodeksu karnego, w związku z art. 12, paragraf 1 Kodeksu karnego.
Pawła Chojeckiego uznaje za winnego tego, że w okresie od dnia bliżej nieustalonego 2016 roku do dnia 24 lipca 2019 roku w Lublinie w krótkich odstępach czasu w wykonaniu z góry powziętego zamiaru publicznie znieważał osoby wyznania katolickiego z powodu ich przynależności wyznaniowej poprzez nazwanie ich słowami pogardliwymi i obraźliwymi, a nadto obrażał uczucia religijne innych osób, a mianowicie osób wyznania katolickiego, w tym Grzegorza Wysoka, Elżbiety Kowalskiej, Ines Fadhloun, Pawła Bieganowskiego, Radosława Patlewicza, Marka Mahaja, Adama Leksa, Bartłomieja Kiedrzynka, Michała Błaszczaka, Jakuba Zgierskiego i Tadeusza Pasztyki poprzez publiczne znieważanie przedmiotów czci religijnych, w tym sakramentów Maryi, jako matki Boga, jak również publicznie znieważał naród polski i Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Andrzeja Dudę poprzez nazwanie ich słowami pogardliwymi i obraźliwymi za pomocą wypowiadania i zamieszczania w telewizji internetowej o nazwie Idź Pod Prąd TV oraz na innych ogólnodostępnych internetowych kanałach publicystycznych ustalonych treści, to jest przestępstwa z art. 257 Kodeksu karnego, w zbiegu z art. 196 Kodeksu karnego, w zbiegu z art. 133 Kodeksu karnego, w zbiegu z art. 135, paragraf 2, w związku z art. 11, paragraf 2 Kodeksu karnego, w związku z art. 12, paragraf 1 Kodeksu karnego.
W brzmieniu obowiązującym przed dniem 24 czerwca 2020 roku, w związku z art. 4, paragraf 1 Kodeksu karnego i za czyn ten, na podstawie wskazanych wyżej przepisów, skazuje oskarżonego, przyjmując jako podstawę wymiaru kary art. 257 Kodeksu karnego, w związku z art. 11, paragraf 3 Kodeksu karnego, w związku z art. 37a Kodeksu karnego, w związku z art. 34, paragraf 1a, pkt 1 Kodeksu karnego, w związku z art. 35, paragraf 1 Kodeksu karnego na karę 8 miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonania nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 20 godzin w stosunku miesięcznym, zasądza od Pawła Chojeckiego na rzecz Skarbu Państwa 180 zł tytułem opłaty, oraz obciąża oskarżonego wydatkami postępowania w kwocie 20 988, 97.
UZASADNIENIE:
Proszę Państwa, prowadzone postępowanie karne przedmiotowe sprawy zostało zainicjowane wnioskiem o ściganie oskarżonego, złożonym przez pokrzywdzonych, którzy zarejestrowali wypowiedzi Pawła Chojeckiego i przedstawili prokuraturze celem dokonania oceny pod kątem popełnienia przestępstwa i wymieniali tutaj szereg występków, które są określone w przepisach kodeksu karnego. W toku prowadzonego postępowania przed sądem, sąd ustalił, że Paweł Chojecki jest pastorem, który jest założycielem Kościoła Nowego Przymierza, który prowadził w ramach swojej działalności, działalność ewangelizacyjną, ale również publicystyczną, regularnie komentował sytuację społeczno-polityczną w Polsce i na świecie. Te programy można było zaobserwować również na kanale YouTube i innych portalach internetowych i w trakcie tych wypowiedzi przedstawiał swój punkt widzenia na rzeczywistość jaka nas otacza o charakterze społecznym, ale też i politycznym, ale wypowiadał się również na temat wiary katolickiej szczególnie, bo w tej konkretnej sprawie rzeczywiście całe gro tych zarzutów, jakie zostały skierowane przeciw oskarżonemu, dotyczyły kwestii oceny katolików, jako osób wierzących i też pewnych odmienności wynikających z dogmatów.
To w ocenie sądu posłużyło do przedstawienia i przyjęcia zarzutu, gdyż biorąc pod uwagę wypowiedzi, jakie zostały zarejestrowane i przedstawione do tego postępowania w postaci stenogramów, a proszę Państwa, był ten materiał zabezpieczony na kilkuset stronach, co rzeczywiście dało sądowi możliwość dokonania oceny pod kątem intencji niejako oskarżonego, w jakim celu wypowiadał się w taki, a nie inny sposób, a szczególnie czy rzeczywiście w tym zakresie można było przyjąć cel działania oskarżonego zmierzający do wypowiadania zniewag pod kątem zarówno osób fizycznych, jak też pod kątem samego narodu, czy też prezydenta Rzeczpospolitej.
W ocenie sądu te przedstawione argumenty pozwalały na przyjęcie, iż rzeczywiście w działaniu oskarżonego są zawarte pewne znamiona występków, jakie zostały wskazane w akcie oskarżenia, z którymi oskarżony na etapie postępowania przygotowawczego nie zgodził się, nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Ograniczył swoje wypowiedzi w praktyce do udzielenia odpowiedzi na akt oskarżenia, dosyć szczegółowo podając wszystkie okoliczności, jakimi się kierował, podnosząc szczególnie kwestię dotyczącą prowadzenia dyskusji, aby rzeczywiście i nauczać, ale też przedstawiać społeczeństwu pewne zjawiska, które powinny być zmieniane, albo rzeczywiście, żeby społeczeństwo zauważyło, jakie są nieprawidłowości występujące i w polityce, i też w życiu duchowym społeczeństwa polskiego.
Jednocześnie w toku postępowania jurysdykcyjnego również odmówił składania wyjaśnień, ograniczył się w pisemnych oświadczeniach, odnoszących się zarówno do przedstawionych mu zarzutów, jak i stanowiska biegłej, która została powołana do tej sprawy celem wydania opinii związanej z zarzutem obrazy uczuć religijnych.
Sąd po przeprowadzeniu tego postępowania, uznał że należy dać wiarę zeznaniom osób, które zostały przesłuchane w charakterze pokrzywdzonych, gdyż rzeczywiście bardzo dokładnie wskazały w jaki sposób zapoznały się z wypowiedziami oskarżonego, ale jednocześnie wskazały w jaki sposób te wypowiedzi dotknęły ich jako osoby wyznania katolickiego praktykujące i szczególnie jak bardzo, rzeczywiście, odniosły się do tych wypowiedzi, twierdząc że rzeczywiście zostały znieważone przez oskarżonego.
Przechodząc niejako do samego zarzutu jaki został postawiony oskarżonemu, należy odnieść że są tutaj pewne elementy występków jakie swoim zachowaniem zostały wyczerpane, znaczy oskarżony wyczerpał.
Przejdźmy do art. 257, a więc znieważenie grupy w tym przypadku wyznania katolickiego. Stenogramy, które zostały przedstawione łącznie z zapisem video, pozwalają na przyjęcie, że tych wypowiedzi było bardzo dużo, a dla przykładu można by było wskazać że tak naprawdę oskarżony atakuje kościół katolicki jako instytucje, podnosząc szereg bardzo silnych wypowiedzi. Jednak z wieloma tymi wypowiedziami trudno się zgodzić, bo nie możemy mówić tylko i wyłącznie o odmienności poglądów na temat kościoła katolickiego, dogmatów przyjętych, pewnych praktyk religijnych, bo co innego jest kwestia odmienności poglądu, który wyraża się w formie publicznej, a co do formy publicznej nie mamy tutaj żadnych wątpliwości, z ewentualną krytyką, która też nie może być dowolną, musi być ograniczona. Nawet wolność wypowiedzi, wolność słowa zagwarantowana konstytucyjnie, ma swoje w tym przypadku ograniczenie.
Poprzez krytykę, ale nawet dalej idące lekceważenie pewnych wartości, na temat których wypowiada się oskarżony, łącznie po elementy pogardy, jakie zostały przedstawione w tych wypowiedziach i które dostrzegł sąd prowadząc to postępowanie.
Proszę państwa, o ile, co do art. 257 można powiedzieć, że oskarżony dosyć krytycznie wypowiadał się na temat nauki katolickiej, jako osoba wyznania ewangelickiego, jako pastor Kościoła Nowego Przymierza, który założył, tak jak dla przykładu można zacytować, że „nikt nie wymaga od nauki katolickiej konsekwencji”, że „brak jest logiki w katolicyzmie”, „katolicyzm dla rozsądnych ludzi jest pozamiatany” – takie było określone wypowiadanie, czyli, że w niedzielę zobaczysz ludzi jak idą do kościoła, a znowu na co dzień postępują niezgodnie z pewnymi zasadami, ale już „kościół katolicki to wielka prostytutka”, „katolicka zidiociała Polska” – takie wypowiedzi dosyć ostre, które rzeczywiście nie powinny paść w tym przypadku, ale jeśli mówimy o art. 257 i o grupie wyznaniowej, jakimi są katolicy, to jeżeli się stwierdza coś takiego jak „katolik odmawia różaniec jak małpa, w ogóle nie myśli kiedy te przykazania na pierwszą komunie, każą mu się wyuczyć. Czym bardziej on będzie (ten Polak) większym katolikiem, tym większą będzie gnidą w relacji z drugim człowiekiem”.
Na ogół te bardzo mocne, wyraźne wypowiedzi, odnosiły się do samej hierarchii kościoła. O ile art. 196 nie dotyczy tego typu wypowiedzi, bo oskarżony również w tych programach, krytykował bardzo mocno całą hierarchię kościoła katolickiego łącznie z papieżem, to jednak rzeczywiście twierdzenia ogólne o katolikach jako o grupie wyznaniowej i cały czas krytyka i to z wieloma elementami naśmiewania się wskazuje, że to było celowe deprecjonowanie wiary katolickiej i dogmatów przyjętych, co później w art. 196 jako uczucia religijne były też oceną przedstawioną przez biegłą, ale i również dokonaną ostatecznie przez sąd.
Jeśli przyjmiemy jak doktryna przedstawia, że uczucia religijne jest to dobro, jest dobrem chronionym przy przestępstwie określonym w artykule 196 to są uczucia religijne osób wierzących, pewien stosunek, przede wszystkim emocjonalny stosunek określonej grupy osób do wyznania przez, wyznawanej przez siebie wiary przejawiającej się także w prawie do ochrony szacunku wobec wyznawanej przez nią wartości oraz miejsc i przedmiotów otaczania czcią i poważaniem.
I w tym przypadku, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że takich wypowiedzi, które bezpośrednio odnoszą się do uczuć religijnych było bardzo wiele, wypowiadanych przez oskarżonego, a wypowiedzi te rzeczywiście wykraczają poza samą krytykę, jak sąd wspomniał a także lekceważenie, gdyż okazywały pogardę dla których można by było zacytować o tym że: „cuda eucharystyczne to są bzdury” jak samą kwestię odnoszącą się do przyjmowania komunii. Dla przykładu można podać jak oskarżony krytykował i ośmieszał wręcz kwestie odnoszącą się do komunii twierdząc: „No oni sobie taki dogmacik walnęli, że to w każdej cząsteczce najdrobniejszej jest już zamknięty Bóg i trzeba mu oddawać najwyższą cześć taką jak Panu Nieba i Ziemi, ale ja pokazywałem jakie są problemy bo przecież kielich mokry oddają nie, przecież ksiądz go nie wylizuje. No wyobraźcie sobie jaki kielich musiałby być, żeby ksiądz ten łeb musiał tam wsadzić i wylizać”
No proszę państwa to są słowa, które naprawdę nie można ich zaakceptować, jeśli chodzi o wypowiedzi człowieka, który dokonuje tylko i wyłącznie krytyki opartej na odmiennym poglądzie co do wiary.
W dalszej części też kwestia deprecjonowania kultu Maryj jako Matki Boga w religii katolickiej. Jeżeli też określana jest jako zjawa, jeżeli też podawane są kwestie odnoszące się do również całkowicie zakwestionowania tego dogmatu w katolicyzmie i to słowami rzeczywiście bardzo mocnymi, których sąd już tak nie chce wszystkich przytaczać, ale rzeczywiście w opinii biegłej podlegały one ocenie i sąd całkowicie zaaprobował to stanowisko biegłej z zakresu religioznawstwa no to rzeczywiście jest to kolejny element wskazujący na naruszenie norm prawnych określonych w artykule 196.
Podobnie jak kwestie objawień, które też w kościele katolickim, dla katolików mają określone znaczenie, Jeżeli się mówi o, wypowiadając słowa typu :„Dwójka dzieci, nie wiadomo czy opętanych, czy porąbanych, zwiedzionych czy przekupionych, objawia światu bzdury. Księża każą się modlić do jakiejś baby a oni czczą jak objawienie” no to proszę państwa trudno mieć wątpliwości, że takie wypowiedzi rzeczywiście spełniają czy wypełniają znamiona artykułu 196.
Poza tym samo deprecjonowanie Bożego Ciała, jako właśnie obrządku uznawanego w kościele katolickim, odnoszenie to do kwestii też i materialnych, również było dostrzeżone w tych wypowiedziach, które zostały zarejestrowane dla potrzeb tego postępowania.
Kolejnym elementem odnoszącym się do przedmiotowej sprawy była kwestia też: publiczne znieważenie narodu polskiego
W tym z kolei elemencie, który określa artykuł 133 Kodeksu Karnego wypowiedzi typu: „katolicka zidiociała Polska, Polacy są gnidowaci, Polacy, jako naród pijaków, złodziei, wszelkiej największej praktycznie demoralizacji, Polacy są jak dzieci, tak jak ich łatwo zmanipulować, wystarczy im maryjny obraz pokazać, zrobić jakąś mszę i oni padają na twarz i zamykają rozum jak dzieci.”
Albo z kolei kolejne: „Pokazują nam Polskę, najbardziej katolicki naród w Europie a jest tak, że można powiedzieć zniewieściały to jest naród, to jest społeczeństwo już eunuchów. To jest pogański naród, żadnego chrześcijaństwa tu nie ma.”
No to przy takich elementach w ocenie sądu również nie można przyjąć, że jest to tylko i wyłącznie krytyka pewnych cech, które można by było powiedzieć, że są cechami charakteryzującymi naród Polski. To nie jest ocena właśnie nawet krytyczna, tylko to już wykracza poza formy i lekceważenia i samej krytyki.
Z kolei kwestie odnoszące się do prezydenta Rzeczypospolitej.
Oczywiście gdyby przyjąć, że była to pewna jedyna jakaś wyrwana odpowiedź z pewnej działalności publicystycznej, jaką przedstawiał w swoich programach oskarżony, a naprawdę nie można zapominać, że te programy miały jakiś określony cel i sąd to dostrzega. Rzeczywiście wskazywały pewne problemy, z którymi boryka się nasze społeczeństwo, ale jednak ocena nie może być traktowana jak tylko indywidualne stanowisko w tym zakresie samego oskarżonego, gdyż wypowiedzi konkretnie skierowane do prezydenta Rzeczypospolitej co do formy, przede wszystkim słów, które zostały wypowiadane, poza tymi które można byłoby rzeczywiście przyjąć, że nie wykraczają poza granice zniewagi, jakim byłaby krytyka jego oceny, bo słowa wypowiadane dla przykładu: „zdrajca, zdradził Polskę, zdradził Polonię” można byłoby oceniać w kategoriach szerszych skąd one padły, dlaczego.
Jeżeli przyjmiemy, że pewne osoby, które oczekują od prezydenta pewnych decyzji politycznych, a jeżeli te decyzje są powiązane z pewnymi obietnicami wyborczymi i nie zostały spełnione i tu na tym niejako gruncie padły te słowa, no to możemy przyjąć, że rzeczywiście jest to pewna forma niezadowolenia, która nie w każdym przypadku do końca może spełnia te znamiona zniewagi.
Ale jeżeli wypowiadane są słowa na gruncie tego, że prezydent jest „strażnikiem interesów Moskwy czy Berlina, jest agentem śpiochem, został nam sprzedany jak g… w błyszczącym papierku, że prezydent reprezentuje interesy Ubekistanu” i tego typu wypowiedzi rzeczywiście są wypowiedziami na pewno lekceważącymi, ale jeżeli do słów, które odnosiły się do księdza Popiełuszki, ocena wypowiedzi prezydenta przez oskarżonego została niejako tutaj nacechowana słowami, które padły w takich wypowiedziach: „ty jełopie skończony, Dudasz czy nawet te słowa Dudy o księdzu Popiełuszce zostały podsumowane, że są to „słowa ziejące diabelskim kłamstwem i narodowym zaprzaństwem”, no to proszę państwa rzeczywiście tu należy się zastanowić, czy możemy przyjąć, że to była tylko i wyłącznie krytyka dozwolona dla publicysty, który wypowiada się na te tematy.
Czy „mały świetlik, raczej z kibla świetlik, bo światło to coś dobrego znaczy”. Te słowa rzeczywiście no rodzą pewien sprzeciw. Czy też kwestie odnoszące się do potencjalnej kandydatury prezydenta na przyszłą kadencję, oczywiście rozumianą w czasie, kiedy jeszcze nie było kampanii, gdyż data zarzutu dotyczy jeszcze okresu pierwszej kadencji prezydenta. Że określił to oskarżony jako „skompromitowany człowiek, pozbawiony zdolności honorowych u Polaków” i podsumowując, „ale tak kończą durnie”.
W tym przypadku w ocenie Sądu również znamiona artykułu 135, paragraf 2 zostały wypełnione przez oskarżonego.
Co do kolejnego elementu zawartego w zarzuconym czynie odnoszącym się do wojny napastniczej… Tu Sąd, jak Państwo zauważyliście, pominął w opisie czynu te elementy, gdyż uznał, że swoim zachowaniem (aczkolwiek z pewnością dla wielu osób krytycznym) o tym, jak oskarżony wypowiedział się w postaci takiej, że „ja bym sobie życzył, żeby doszło do wojny, Trzecia wojna światowa, jeżeli świat zachodni uzna, że trzeba ją rozpocząć to nie jest niczym złym” na pewno dla Polaków, którzy jako naród mają tak tragiczne doświadczenia jeśli chodzi o historię naszego kraju, mogą budzić pewne uczucia negacji. Natomiast, w ocenie Sądu, tych znamion oskarżony nie wypełnił, ponieważ w art. 117, paragraf 3, Sąd tutaj zacytuje, mówi się o tym, że „kto publicznie nawołuje do wszczęcia wojny napastniczej lub publicznie pochwala wszczęcie lub prowadzenie takiej wojny…”. Tu oskarżony wypowiadał się tak naprawdę jeśli chodzi kwestie odnoszące się do potencjalnego powstania wojny, która miałaby zwalczyć komunizm na świecie. Tu kierunkował swoje wypowiedzi do komunizmu, który niejako w jego przekonaniu, dominuje w krajach takich jak Korea i Chiny. Chodziło tutaj oskarżonemu w tych wypowiedziach o to, że gdyby doszło do takiej wojny, to on – to jest jego ocena – byłby za tym. Ale w ocenie Sądy ten przepis jest skonstruowany w taki sposób, tak, jak zostało przyjęte w zarzucie aktu oskarżenia: „kto publicznie pochwala wszczęcie lub prowadzenie takiej wojny”. Ale taka wojna musiałaby już być wszczęta. Tutaj mówimy tylko potencjalnie o kwestii dotyczącej wszczęcia takiej wojny, taka wojna nie została wszczęta, a więc te znamiona nie zostają spełnione. Z kolei „kto publicznie nawołuje do wszczęcia takiej wojny” – no trudno mówić, że o wyrażonym poglądzie oskarżonego, że są tutaj zawarte znamiona nawoływania. To nie jest jakaś pewna strukturalna ocena i też te wypowiedzi nie zmierzają w kierunku namówienia kogokolwiek do takiej wojny, gdyż oskarżony nie kieruje nawet bezpośrednio do instytucji, które mają jakiś wpływ na to, aby rzeczywiście taki konflikt zbrojny wszczynać. Dlatego też Sąd uznał, że w aspekcie tego typu zachowanie nie mieści się tu jako forma występku określonego w art. 117, paragraf 3 i pominął w opisie czynu akurat te znamiona.
Co do wymiaru kary… Sąd rozważał kwestie odnoszące się do wymiaru kary, gdyż rzeczywiście tutaj przy różnorodności zachowań oskarżonego, w zakresie oczywiście wypowiedzi, oceniał to z perspektywy również ilości tych zachowań, również czasu, ale uznał, że dotychczasowa niekaralność oskarżonego, jak też w dużej mierze oczywiście element związany z nauczaniem jeśli chodzi o kwestie wiary, ale też wykazywaniem społeczeństwu pewnych nawet patologii, które w ocenie oskarżonego powinny być przedstawiane do oceny, do rozważań, są okolicznościami z pewnością tutaj łagodzącymi i w aspekcie tej przedmiotowej sprawy Sąd uznał, że zachodzą przesłanki wynikające z art. 37 KK, które pozwalają na wymierzenie kary rodzajowo łagodniejszej niż kara pozbawienia wolności wynikające z brzmienia poszczególnych przepisów, które zostały naruszone przez oskarżonego. Więc kara ograniczenia wolności bądź grzywny.
W ocenie Sądu kara ograniczenia wolności będzie tą karą, która pozwoli uzmysłowić oskarżonemu dotychczasowe swoje postępowanie i pozwoli na przemyślenie sposobu przedstawiania swoich dogmatów tak, aby rzeczywiście nie dotykały one wrażliwości osób, do których się w tych wypowiedziach zwraca. Zdaniem Sądu okoliczności odnoszące się również do konfliktu, który panował czy rozwinął się w trakcie tych programów, które były emitowane przez telewizję oskarżonego, czyli konfliktu między katolikami, którzy zdecydowali się o zawiadomieniu Prokuratury o popełnionym przestępstwie, jest widoczny, zostały przedstawione do akt przedmiotowi sprawy i to poskutkowało tym, że Sąd, wydając przedmiotowy wyrok, odstąpił od elementów związanych z formą przeproszenia pokrzywdzonych, bo skoro te wypowiedzi miałyby dotyczyć praktycznie wszystkich katolików to dlaczego akurat określać wyłącznie, że akurat ta i ta osoba miałaby zostać przez oskarżonego przeproszona? W ocenie Sądu, dopóki te emocje po obu stronach trwają i związane są z innymi postępowaniami, byłoby to niepotrzebne podsycanie tej niezgody, która panuje, a jednocześnie nie prowadziłoby do jakichkolwiek pozytywnych rezultatów. Sąd widzi nadzieję, że oskarżony opamięta się, że nawet jeżeli będzie chciał wypowiedzieć pewną krytykę pod adresem Kościoła Katolickiego, osób, które praktykują, to musi ważyć słowa, musi dobierać takich słów, które nie będą zawierały w sobie formy zniewagi. Przedstawienie odmiennych poglądów przecież jest powszechnie znane, natomiast brutalizacja życia naszego publicznego, medialnego, to nie jest żaden argument, który w jakiś sposób usprawiedliwia działanie oskarżonego. Podobnie Sąd nie może przyjąć, że precedensowe wypowiadanie się przez osoby publiczne na temat prezydenta czy też innych osób, są tutaj akceptowalne i skoro w innych sprawach nie zostały dostrzeżone znamiona naruszenia przepisów prawa, to w przypadku oskarżonego również do takiej sytuacji nie dotrze. Biorąc pod uwagę te wszystkie elementy, Sąd uznał, że jednak orzeczona kara spełni stawianej karze wymogi prewencyjne i wychowawcze. Odstąpił również od orzeczenia nawiązki, o którą zwracał się oskarżyciel posiłkowy, gdyż kwestie dotyczące nawiązki na cel społeczny, jaki wskazał w końcowej wypowiedzi pan Patlewicz, nie mieszczą się w granicach artykułu 46. One określają tak naprawdę tu kwestię odszkodowania bądź zadośćuczynienia, ale osoby pokrzywdzonej bezpośrednio tym przestępstwem, w tym przypadku samego pana oskarżonego, a nie są związane z przekazywaniem środków w formie nawiązki na określone cele. Sąd obciążył również oskarżonego kosztami postępowania, wynikającymi z wydatków, jakie tymczasowo wyłożył Skarb Państwa w tej konkretnej sprawie. Wyrok ten oczywiście nie jest prawomocny. Stronom niezadowolonym z rozstrzygnięcia przysługuje prawo odwołania się od tego wyroku. W ciągu siedmiu dni od dnia dzisiejszego można składać wniosek o sporządzeni uzasadnienia wyroku na piśmie, a po otrzymaniu odpisu wyroku wraz z uzasadnieniem można wnieść apelację do Sądu Apelacyjnego w Lublinie za pośrednictwem tutejszego sądu, z tym, że apelacje, które są składane w tej konkretnej sprawie, jest przymus adwokacki, muszę być złożone przez uprawniony podmiot, czyli adwokata bądź radcy prawnego, reprezentującego konkretną stronę. To wszystko, zamykam sprawę.”

Pastor Chojecki odpiera zarzuty postawione mu przez rządową Prokuraturę:

Zobacz film: Kim naprawdę jest pastor Paweł Chojecki?